KONRAD KUZYSZYN


SIEDEM WTAJEMNICZEŃ
KONRADA KUZYSZYNA


1. WZROK
    Tak jak patrzenie przez dziurkę intryguje bardziej niż spojrzenie przez otwarte drzwi, tak nieruchomy fotograficzny kadr wywołuje czasem więcej emocji niż widok rzeczywisty.
    W swych artystycznych poczynaniach Konrad Kuzyszyn wykorzystuje wiele podobnych paradoksów związanych z patrzeniem, oglądaniem, widzeniem, przypatrywaniem się, podglądaniem i obserwowaniem. Jego instalacje, jeśli nawet rozbudowane przestrzennie, składają się z drobnych na ogół elementów, obiektów, które łączą w sobie wizerunki fotograficzne, projekcje elektroniczne, światło i materię (silikonowe ramki, kable, metalowe stelaże etc.). Charakterystyczna jest skala, jaką posługuje się twórca tych obiektów. Przeznaczone są one do obserwacji z bliska, do nachylania się nad miniaturowymi fotografiami i wnikliwego przyglądania się, a nawet wymagającej czasu lektury tekstów ukazujących się na ciekłokrystalicznych wyświetlaczach. Tym samym artysta w sympatyczny sposób zabawia się z przyzwyczajeniami galeryjnej publiczności. Skłania do odrzucenia arbitralnej, ogólnej perspektywy (bo obejmując jednym spojrzeniem całość, niewiele można w tym wypadku dostrzec) i przyjęcia postawy zaangażowanego w szczegół obserwatora. Nietrudno zauważyć, że jest to strategia przebiegła, która, przynajmniej na moment, zapewnia pracom Kuzyszyna większe skupienie widza. Artysta wyzyskuje całą dwuznaczność i umowność relacji pomiędzy dziełem a jego odbiorcą.
    Przypatrując się miniaturowym obiektom i wizerunkom, odnosi się zazwyczaj wrażenie, że widzi się lepiej, dokładniej. Stąd też intuicyjne przekonanie, iż rzecz niewielką można obejrzeć bardziej szczegółowo i precyzyjnie, rozpoznać ją w całości. Idąc dalej tym tropem, łatwo wysnuć popularne uogólnienie, że przyglądając się starannie fragmentowi rzeczy można zyskać wiedzę na temat jej całości, a nawet dowiedzieć się o niej więcej, niż gdyby ową całość ująć w jednym widoku. Niezależnie od faktu, że takie intuicje są w dużej mierze względne, Kuzyszyn z lubością odwołuje się do nich i - jak się dalej okaże - wykorzystuje do budowania fabularnych napięć w swoich pracach.
    Eksploracja psychologii patrzenia - choć oczywiście bardziej intuicyjna niż zorganizowana w naukowy sposób - jest jednym z najciekawszych wątków artystycznej działalności Konrada Kuzyszyna.

2. ŚWIATŁO
    Prace Kuzyszyna obywają się bez zewnętrznego oświetlenia. Same zawierają, na ogół ukryte wewnątrz, źródło światła, dzięki któremu obiekty te sprawiają wrażenie samowystarczalnych bytów. Zestawiane w grupy i eksponowane w salach galeryjnych, tworzą świetlne struktury, w których punkty światła wyznaczają węzły narracji.
   Charakterystyczne jest dla Kuzyszyna przywiązanie do skojarzenia światło - życie. Punkty światła w ciemnym wnętrzu galerii wyznaczają te właśnie miejsca, w których coś się dzieje. Światło i jego ciepło oznacza obecność życia. Światło ożywia fotograficzne wizerunki ciała (też przecież stworzone za jego sprawą), sprawia, że stają się one widoczne, a niekiedy zyskują nawet nabożny charakter relikwii.
    Jednocześnie światło to nie jest szczególnie obciążone treściami symbolicznymi. Wydaje się być naturalnym i koniecznym przejawem istnienia życia, ale nie jego sensem. Spełnia ono natomiast zasadniczą rolę w budowaniu atmosfery całej aranżacji. Nie tylko kameralna skala poszczególnych obiektów, ale w równym stopniu emanujące z nich ciepłe światło, przesądza o intymnej aurze prac Kuzyszyna.
    Autonomiczność świetlnych obiektów Kuzyszyna jest adekwatna do ich tematu, którym jest kosmiczny fenomen ciała i jego samotne trwanie w czasie.

3. CIAŁO
    Temat ciała przewija się przez całą dotychczasową twórczość Konrada Kuzyszyna. Uściślając należy podkreślić, że przedmiotem tej sztuki jest wizerunek ciała, a nie jego fizyczna obecność. Jest to o tyle istotne, że ów wizerunek odbiega daleko od anatomicznej logiki. Kuzyszynowska optyka widzenia ciała odrzuca obiektywny ogląd całości i skupia się na studiowaniu wybranych póz i detali. Spotykam miejsca bardzo szczególne, małe odpowiedniki kosmosu - powiada artysta, zdając relację z wnikliwego przypatrywania się ciału. Przekonuje, że ciało to byt intrygująco zmienny i tajemniczy, pełen niezwykłych fenomenów, śladów, znaków, punktów informacyjnych. Podobnie jak inni artyści współczesnej generacji, Kuzyszyn utożsamia życie i ciało, odrzuca natomiast symboliczne i reprezentacyjne funkcje jego wizerunku. Detale, które odkrywa, są niepowtarzalne, bo każ- de ciało różni się przecież w szczegółach. Dlatego też wizerunki mają intymny charakter. Intymność opisuje zaś relację między obserwatorem a obserwowanym. Kuzyszyn sytuuje się blisko, na granicy fizycznego kontaktu i w tę niezwykłą perspektywę wciąga również widza.
    Jednocześnie jednak obcujemy cały czas z ciałem odmaterializowanym, przefiltrowanym przez obiektyw aparatu fotograficznego. Aurę intymności i organiczności podkreśla za to posłużenie się cielesnymi materiałami - miniaturowe fotografie umieszcza Kuzyszyn w silikonowych kostkach lub układa na posłaniach z waty. Sugeruje, że mamy tu do czynienia nie tylko ze zjawiskiem wzrokowym, swoistą spekulacją widzenia, ale również z fenomenem fizycznie namacalnym. Zdradza się tym samym ze skłonnością do wyrafinowanych iluzji. Rozmienia wizerunek ciała na drobne, aby dostrzec nie tylko więcej, ale i w bardziej intrygujący, piękniejszy sposób.
    Ciało i jego wizerunek podlegają tu więc daleko posuniętej estetyzacji. Czemu miałaby ona służyć? Uchowaniu ciała w dobrej pamięci. W dobrej kondycji.

4. CZAS
    Sztuka Konrada Kuzyszyna jest z gruntu afirmatywna, skoncentrowana na przyglądaniu się procesowi życia i kultywowaniu życiowych czynności. Charakterystycznym szczegółem jest fakt, że życie definiowane jest tu nie jako proces przemijania, lecz długie trwanie. Formy, w jakich obecne jest w pracach Kuzyszyna ciało, sugerują zatrzymanie w czasie, spowolnienie jego upływu, rozciągnięcie uchwyconego w danym momencie stanu na nieskończenie długi czas. Efekt taki osiąga artysta nie tylko za sprawą medium fotograficznego, które z natury rzeczy uwiecznia wizerunek ciała. Bardziej znacząca jest w tym miejscu fascynacja szczątkowymi formami obecności ciała, takimi jak medyczne preparaty albo relikwie. Ich sens tkwi w uchowaniu tkanki, tak aby prezentowała się jak żywa - zachowywała naturalny wygląd i użyteczność (do celów poznawczych lub dewocyjnych). Obiekty Kuzyszyna, które poprzez swoją formę odwołują się do idei preparatu fragmentu ciała, ilustrują więc jego żywotność, są swoistymi znakami życia. W serii fotografii sprzed kilku lat, przedstawiających fragmenty autentycznych preparatów ludzkich tkanek, uderza i szokuje przede wszystkim skojarzenie z żywym ciałem, pamięć żywego ciała. To pozornie klasyczne vanitas ma - jak każdy preparat - wpisane w siebie zmaganie z czasem, przeciwstawia się naturalnemu procesowi rozkładu ciała.
    Tematem Kuzyszyna jest więc nie tylko kondycja (jak brzmi tytuł jednego z cyklów), ale również przetrwanie. Skupienie się na wybranych detalach ciała lub miniaturyzacja jego wizerunku, o czym była mowa na wstępie, jest przewrotnym, psychologicznym zabiegiem - uchowanie w dobrej kondycji małego fragmentu ciała lub istoty z natury niewielkiej zdaje się rokować większe nadzieje niż zakonserwowanie całości. Urok tkwi w szczególe, bo szczegół jest bardziej żywotny.
    Ale metafora życia (czyli obecności ciała w czasie) realizuje się też na bardziej ogólnym poziomie struktury poszczególnych prac Kuzyszyna. Instalacja Piekło elektrycznego neohumanizmu (1999) odwołuje się do wizji ogrodu: na wysokich łodygach kwitną ciekłokrystaliczne ekrany i fragmenty świńskich tkanek, dookoła unosi się zaś śpiew ptaków.

5. ELEKTRONIKA
    Elektronika, którą posługuje się Konrad Kuzyszyn (ciekłokrystaliczne ekrany, okablowanie, kostki transformatorów i odtwarzaczy), epatuje nie tylko urokiem osobistym, ale także swoistą metaforyką odnoszącą się do tego, co żywe i cielesne. Wiązki przewodów, niezbędnych do funkcjonowania poszczególnych prac, pozostają rozmyślnie odsłonięte, stanowią część całej kompozycji. Takie postępowanie ma sens nie tylko estetyczny, jest również przejawem szeroko pojętej organiczności. Kuzyszyn nie maskuje mechanizmów działania, przeciwnie - odsłania cały elektroniczny układ krwionośny, a jednocześnie antropomorfizuje jego poszczególne elementy, tętnice i żyły odpowiedzialne za przewodzenie impulsów elektrycznych. Odsłania urok tych urządzeń i połączeń, jak gdyby chodziło tu o jakąś szczególną atrakcję przyrodniczą. Ustawia niewielkie, ciekłokrystaliczne ekrany na cienkich, wysokich łodygach i przykuwa wzrok ruchomym obrazem.
    Elektronika służy stwarzaniu iluzji. Wchodząc do Piekła elektrycznego neohumanizmu można łatwo dać się uwieść ptasiemu śpiewowi odtwarzanemu z płyty kompaktowej i telewizyjnemu obrazowi na ciekłokrystalicznych monitorkach. Ów technologiczny cud iluzji i nierzeczywistości znajduje niespodziewaną puentę w postaci świńskich uszu wystawionych na pokaz pod szkłem powiększającym. Przysłowiowe mędrca szkiełko i oko, zmylone aurą widowiska, natychmiast gubi się w zeznaniach i w zasuszonych kawałkach zwierzęcego ciała dopatruje się finezyjnego rysunku tkanek, podziwia na poły prześwitującą błonę, nieracjonalnie zachwyca pięknem wyeksponowanych okazów.
    Kuzyszyn zdobywa się na coś jeszcze. Kiedy zestawia w pary osadzone w silikonie małe fotografie detali ciała i ciekłokrystaliczne wyświetlacze, na których przesuwają się teksty, zdaje się prowokować naszą ciekawość. Co intryguje bardziej: cud ciała czy cud techniki?     Jednym z siedmiu wtajemniczeń jest elektronika, bo to ona na powrót przyucza nas do skupionej obserwacji, do podziwu i zadziwienia, i ona, oferując wizerunki i dźwięki całkowicie odmaterializowane, uczy w nowy sposób doświadczać własnego ciała i własnej tożsamości.

6. POEZJA
    Na ciekłokrystalicznych wyświetlaczach pojawiają się słowa, a te układają się w zdania. Tunel życia zamknięty już do śmierci, Miejsce trzeciego oka wciąż pozostaje zamknięte. Prace Kuzyszyna nie są samym wypatrywaniem i odkrywaniem. Są przede wszystkim opiewaniem odkrywania, zachwytem nad wypatrywaniem. Nie samo odkrycie jest tu celem ostatecznym, lecz przeżywanie drogi wiodącej ku niemu. W tym tkwi właśnie poetyckość postawy artysty.     W szczegółach zaś jego prace naszpikowane są liryzmem. Pełne są zdrobnień (małe, mniejsze, najmniejsze wizerunki), metafor (mapy dłoni), porównań (kable jak żyły), rytmicznych repetycji (zwielokrotnione wizerunki ciała) i metonimii (detale ciała w miejsce całości życia). Ujawnia się podmiot liryczny (Spotykam miejsca bardzo szczególne...), zaś jako zasadniczy dla estetycznego wyrazu szeregu prac Kuzyszyna objawia się oksymoron (żywe fotografie - podświetlane wizerunki fragmentów ciała jako preparaty życia). Skłonność do liryzmu w bardzo logiczny sposób dopełnia specyfiki działań artysty. Jest liryczny, intymny, misterny, dotyka ciała, ale zarazem je dematerializuje i preparuje w wieczność. Zachwyca się, zadziwia, spogląda przez obiektyw lub szkło powiększające i wyobraża sobie kosmos. Jego poetyckość jest wręcz podręcznikowa, tyle że ów podręcznik jest bardzo współczesny - elektroniczny, ciekłokrystaliczny.

7. CZASZKA
    Pojawienie się czaszki - w całej swej fizycznej dosłowności - wpłynęło na zmianę skali działań Kuzyszyna. Jedna z najnowszych prac, zatytułowana prosto Wnętrze, anektuje przestrzeń całej sali. Wnętrze sali staje się, za sprawą kamery i projekcji wideo, wnętrzem ludzkiej czaszki. Zmianą jest tu nie tylko skala projekcji, która zajmuje powierzchnię całej ściany, ale też wejście w inny wymiar rozważań o zjawiskowości ciała i życia.
    Czaszka nie jest właściwie wtajemniczeniem, jest symboliczną tajemnicą. Sztuka Kuzyszyna nie jest radykalna, nie zmierza do ostatecznego rozwikłania owej tajemnicy ani do jakichkolwiek ostatecznych rozstrzygnięć. Rozwija się ze świadomością istnienia niewiadomego, ale jest przede wszystkim refleksyjna, skupiona na studiowaniu zjawisk i zdarzeń elementarnych.
    Czaszka jest figurą totalną, odwołującą się do ludzkiej egzystencji jako przemijającej jedności ciała. Obiekty Kuzyszyna dalekie są od tak jednoznacznych uogólnień. Ciało ulega rozczłonkowaniu i multiplikacji, wizerunek oddzielany jest od fizycznej tkanki za sprawą fotograficznego lub elektronicznego medium, poddawany jest estetyzacji. Sięgając po motyw czaszki - i fizycznie po nią samą - Kuzyszyn przewrotnie usiłuje osłabić jej symboliczny wymiar. Wprowadza widza do jej wnętrza i jednocześnie pozwala mu z takiej perspektywy obserwować samego siebie. Hamletyzm w epoce elektronicznej nie jest już prostą konfrontacją z rekwizytem ludzkiej śmiertelności. Kamera i projektor wideo wprowadzają w świat iluzji, w którym życie jest możliwe i po jednej, i po drugiej stronie. Problemem nie jest już słynne szekspirowskie zapytanie, lecz jego całkowita nieprzystawalność do zastanej w galerii sytuacji. Egzystencjalny ton Kuzyszyna jest specyficzny, bo pozbawiony tragizmu, witalny: życie wyziera tu ze wszystkich stron, z medycznych preparatów, nabożnych relikwii, a nawet z wnętrza zużytej czaszki. Nie ma już wielkich pytań, są tylko kolejne wtajemniczenia, a w miejsce odpowiedzi - kameralne misteria ciała.

Łukasz Gorczyca